Historia

Dlaczego Drabio?

Bo żaden gotowy system nie pasował do realiów ośrodka sportu i rekreacji. Więc zbudowaliśmy taki, który pasuje — niezależnie od wielkości i miasta.

Królestwo Papieru

Kadrowa siedzi nad Excelem. Komórka po komórce. Zmiana po zmianie. Czterdziestu pracowników, pięć obiektów, cztery tygodnie do rozpisania.

Kowalski nie może w sobotę. Nowakowa ma urlop. Wiśniewski pracował trzy weekendy z rzędu. Kto go zastąpi? Sprawdza. Przelicza. Cofa. Poprawia. Czy 11 godzin odpoczynku się zgadza? Chyba tak. Lecę dalej.

Kierownik ratowników dostaje telefon o 22:00. „Nie mogę jutro na ranną." Zaczyna się łańcuszek. Kto jest wolny? Kto odbierze? Trzeci nie odpowiada.

Pracownicy? Grafik na następny miesiąc pojawia się w ostatniej chwili. Zmiana planu — ale kto komu powiedział? Ile mam urlopu? „Zapytaj kadrową." Poczucie niesprawiedliwości — „dlaczego znowu ja w weekend?" — ale żadnych danych, żeby to sprawdzić.

Dyrektor potrzebuje raportu dla rady miasta. Frekwencja, godziny, obiekty — w pięciu plikach. Trzy dni kopiowania i wklejania. Kto jest dziś na którym obiekcie? Trzeba obdzwonić kierowników.

To nie jest zarządzanie. To jest przetrwanie.


„Tak to u nas wygląda"

Radom. Kalisz. Elbląg. Nowy Sącz. Wszędzie to samo. Kadrowa z Excelem. Kierownicy z telefonami wieczorem. Pracownicy, którzy dowiadują się za późno. Dyrektor, który składa raporty z pięciu plików.

I wszyscy mówią to samo: „No, tak to u nas wygląda."

To zdanie jest problemem. Bo „tak to wygląda" oznacza: zaakceptowaliśmy, że ośrodek z sześcioma obiektami i czterdziestoma pracownikami planuje na Excelu. Że kadrowa robi w głowie to, co powinien robić algorytm. Że kierownik jest budzikiem telefonicznym dla swoich ludzi. Że pracownik nie wie kiedy pracuje, dopóki ktoś mu nie napisze na WhatsAppie.

Nikt nie zbudował systemu dla ośrodków sportu i rekreacji. Wielkie firmy — rynek za mały. Małe firmy — nie znają specyfiki. A zagraniczne SaaS-y — po angielsku, bez polskich świąt, bez Kodeksu Pracy, za drogo per użytkownik. I ośrodki zostały same.


To się kończy

Drabio powstało na specjalne życzenie dyrektora ośrodka sportu, który miał dość. Dość Excela. Dość telefonów. Dość składania raportów z pięciu plików. Potrzebował systemu szytego na miarę — i żaden gotowy nie pasował.

Więc zbudowaliśmy taki od zera. Pod jego wymagania. Pod wymagania jego kadrowej, jego kierowników, jego pracowników.

Sztuczna inteligencja liczy każdy weekend, każde święto, każdą nocną zmianę — dla każdego pracownika. I rozkłada je równo. Nie w przybliżeniu. Matematycznie. Pracownik widzi liczbę, nie obietnicę. I ta liczba jest sprawiedliwa.

System zna Kodeks Pracy. Nie jako dokument do ręcznego sprawdzania — jako zbiór reguł działających w czasie rzeczywistym. Nie opublikujesz grafiku, który narusza 11-godzinny odpoczynek. System nie pozwoli. Nie ostrzeżeniem. Blokadą.

Raporty, które zajmowały trzy dni? Jedno kliknięcie. Telefony o zmianach o 22:00? Zamiana w aplikacji — kierownik zatwierdza jednym klikiem. Pracownik ma grafik w telefonie od razu po publikacji. Dyrektor widzi wszystkie obiekty na jednym ekranie.


„Nareszcie"

Pierwszy ośrodek już na tym działa. Kadrowa generuje grafiki w minuty. Kierownicy nie dostają telefonów wieczorem. Pracownicy widzą swój grafik i saldo urlopu w telefonie. Dyrektor ma raporty jednym kliknięciem.

„Nareszcie."

Jedno słowo. I w tym słowie jest wszystko. Lata Excela. Lata telefonów. Lata robienia ręcznie rzeczy, które system powinien robić za ludzi.

Teraz skalujemy. Miasto po mieście. Ośrodek po ośrodku. Żeby w każdym ośrodku sportu i rekreacji w Polsce — od gminnego MOSiR-u po wojewódzki aquapark, od kadrowej po dyrektora — padło to samo słowo.

Sprawiedliwy grafik w minutę, nie w weekend.

20 minut demo. Bez zobowiązań. Pokażemy system na żywo.

Umów demo

kontakt@drabio.pl